Obejrzyj ...

Społeczności

Białczańśki na FB: eduJA na FB: Premiere Multimedia na FB:

 

A A A

 

O pomaganiu

 

„Każda niepotrzebna pomoc jest przeszkodą w rozwoju”

Maria Montessori

 

Ileż niezwykłych obserwacji można poczynić, patrząc na rodziców przyprowadzających lub odbierających swoje dzieci z przedszkola czy szkoły… Sytuacje te, od razu kojarzą mi się z tłumami rodziców kłębiącymi się w dziecięcych szatniach i gdzieś pomiędzy nimi małymi sylwetkami dzieci. To, co zazwyczaj towarzyszy tym porannym i popołudniowym okolicznościom, to pośpiech...

Rano rodzice pospieszają swoje dzieci, ponieważ pędzą do pracy, a po południu, ponieważ pędzą do domu, na zakupy, na dodatkowe zajęcia. Pośpiech, pośpiech, pośpiech… Ta, w przypadku niektórych rodziców, nieustająca gonitwa, siłą rzeczy, narzuca im określone zachowania względem swoich dzieci. Poranki, niestety, często generują nerwową atmosferę, przecież rodzice spieszą się do pracy. Aby „przybycie” do przedszkola trwało krócej, rodzice szybko rozbierają swoje dzieci: kurteczka, czapka, szalik, buty, jeszcze kapciuszki na rzepy i już… pędź do sali – mówią do dziecka. Czasem młody człowiek oponuje i woła, że chce sam, że sam chce założyć kapcie. W odpowiedzi często słyszy – nie, bo ty robisz to wolno, a ja nie mam teraz czasu. Niestety, po południu często jest tak samo, też nie ma czasu…

 

Jak pomagać

Naprawdę zawsze tak bardzo się spieszycie? A co ma zrobić Pani w przedszkolu czy szkole, która wychodzi z grupą dzieci na spacer, z grupą również tych dzieci, które zawsze są ubierane i rozbierane przez rodziców. Tacy opiekunowie chyba nigdy nie zadali sobie trudu, by zastanowić się, jak funkcjonują ich pociechy w takich sytuacjach społecznych, jaką krzywdę wyrządzają swoim dzieciom „pomagając” zawsze w różnych codziennych czynnościach.

Czasem pomoc rodzica jest niezbędna, czasem przydatna, ale często jest ona zbyt szybka i niepotrzebna. Niektórzy rodzice oczekują od swoich dzieci natychmiastowej biegłości w wykonywaniu różnych czynności. Zapominają, że zanim dzieci będą je robić biegle, w sposób rutynowy, muszą przejść przez kolejne etapy nauki, powtarzalności i samodzielności. Te wszystkie codzienne czynności są niezwykle ważne i rozwijające, wymagają od dziecka wielu prób i ćwiczeń, ale rodzice muszą pamiętać o tym, że powinni dziecku umożliwić tę naukę samodzielności. Inaczej mówimy o wyręczaniu, o niepotrzebnej pomocy, która jest przeszkodą w rozwoju dziecka, ich własnego dziecka. A przecież, gdyby zapytać rodzica, czy rozwój jego córki lub syna jest dla niego ważny, zdecydowana większość powie, że tak, uzasadniając to nawet wieloma zajęciami dodatkowymi, w których dziecko uczestniczy czy wspaniałymi zabawkami, które posiada… Ale pędzą, ponieważ nie mają czasu. Potem w domu nie mają czasu, aby dziecko samo umyło ręce, aby samo nalało sobie picie do kubka lub samo zjadło. Nie mają na to czasu, bo dziecko robi to za wolno, nie tak szybko jak oni by chcieli, więc MUSZĄ MU POMÓC.

Dlaczego rodzice tak robią? Czy rzeczywiście, aby pomóc dziecku, czy dla swojej wygody? Pozornej wygody, która tak naprawdę obraca się przeciwko ich dzieciom, a w konsekwencji także przeciwko nim samym. Niektórzy rodzice chyba zapominają o tym, że bycie rodzicem wymaga czasu, nawet jeśli ten czas poświęca się pozornej „bezczynności” i oczekiwaniu na dziecko, które samo rozbierze się czy ubierze. Tak, zrobi to wolniej, ale zrobi to SAMO. Na początku będzie to wymagało od rodzica cierpliwości i więcej poświęconego czasu, ale niech w takiej sytuacji nie traci tego cennego czasu, nie woła, nie pohukuje, nie pogania, tylko dyskretnie popatrzy na swoje dziecko, przyjrzy mu się i zobaczy, ile satysfakcji i zadowolenia jest na jego dziecięcej buzi po zapięciu guzików czy założeniu butów. Niech rodzic raczej pomyśli o tym, jak wspaniale dziecko ćwiczy i rozwija się, wykonując te, z pozoru, proste czynności, a następnie POCHWALI je za ich wykonanie, nawet, jeśli tym razem udało się dziecku zapiąć jeden guzik, a czapka włożona jest tył na przód. Niech rodzice nie traktują tego czasu jako zmarnowanego na dziecięce „guzdranie”. Niech rodzice pamiętają, że dziecko potrzebuje tego czasu, że dziecko potrzebuje czasu na codzienne odkrywanie, poznawanie, obserwowanie, powtarzanie i wiele innych działań, które wymagają od rodzica cierpliwości i… czasu.

Może niektórzy rodzice czasami powinni przypominać sobie wiersz Danuty Wawiłow „Szybko”, by nie pędzić tak bezustannie i pozwolić dziecku:

„przez kałuże iść godzinę albo dłużej, trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody i na deszcz, co leci z góry, i na żaby,
i na chmury, cały dzień się w wannie chlapać i motyle żółte łapać
albo z błota lepić kule i nie spieszyć się w ogóle!”,

bo dzieci tego też potrzebują.

 

Custom

Produkt na dziś

Tabliczka mnożenia:

  • Interaktywna tabliczka mnożenia
  • Pomoc dydaktyczna
  • Pomoc terapeutyczna
  • Ćwiczenia samodzielne
  • Graficzna reprezentacja czynników
Custom

Lektura na dziś

Przygody Białczańskiego:

  • W Alpach
  • Pantograf
  • Białczański i górale
  • Białczański na Helu
  • Duży i okrągły